JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;)

Gruby kot nie poluje. Co robić jak się już nie rozwijamy, wypalamy?

Podczas ostatniego głosowania na temat „Programisty po Emigracji” wygrał temat grubego kota. 😉 Czyli o tym, że po pewnym czasie wolniej się rozwijamy – albo nie rozwijamy się wcale i pojawia się wypalenie.

Cały wpis to moja mocno subiektywna opinia i chętnie przeczytam komentarze osób, które z wpisem nie zgadzają. A tym, którzy odnajdą w tym wpisie trochę siebie, może pomoże on czerpać trochę więcej satysfakcji ze swojej codzienności.

Zaczynamy.

Skąd tytuł wpisu?

Jakieś 7 albo 8 lat temu pomagałem pewnemu znajomemu sprowadzić samochód z Niemiec. Był to znajomy, z którym kiedyś wspólnie pozycjonowałem strony www różnych klientów. Pamiętam, że wspomniał on wtedy o tym, że według jego obserwacji Niemcy dużo rzadziej wychodzą z własną inicjatywą typu: stworzenie i pozycjonowanie strony www, która zarabia na jakiejś niszy, albo napisanie oprogramowania do manipulowania wynikami wyszukiwania – w tej kategorii zawsze królowała Europa Wschodnia. Jakoś nam się częściej chce kombinować i próbować. Tak jako ciekawostka: mamy w Polsce nawet swoje słowo, które nie można łatwo przetłumaczyć na angielski – „załatwić”.

„Niemcy to często takie najedzone, grube koty, którym nie chce się polować.”

Takie zdanie bardzo zapadło mi w pamięć, bo sam miałem kiedyś takiego grubego kota, który nigdy nie polował. 😀 Po moich doświadczeniach z Niemcami nie do końca się z tym zgadzam: w Polsce i w Niemczech spotkałem podobnych ludzi i często istotnym czynnikiem wpływającym na to jak się rozwijali było to jak się „ustawili” życiowo/zawodowo. Jak już są w pewnym miejscu, które ich jakoś satysfakcjonuje, to przestają do czegoś dążyć. Są przez to często z siebie niezadowoleni i czasami wypaleni. Sam się na czymś podobnym parę razy łapałem (w czasie stagnacji) i bywałem takim grubym kotem z mięciutkim futerkiem.

Problem może pogłębiać tak zwana „złota klatka”. Sytuacja, w której przywykniemy do wyższej stopy życiowej i nasze koszty życia stają się tak wysokie, że zmiany wiążą się z ogromnym ryzykiem.

Złota Klatka Programisty

Kiedyś Maciej Aniserwicz (DevStyle.pl) nagrał ciekawego vloga.

Programista UZALEŻNIONY od… pieniędzy. Mówił tam między innymi o tym, że łatwo przyzwyczaić się do lepszych zarobków, wziąć kredyt na wypasione auto, przyzwyczaić się do paru drogich zabawek i nagle jesteśmy uzależnieni od naszej pracy. Mamy też bardzo małe pole manewru by coś zmienić.

Ale w czym problem?

Takie podejście (by tylko zarabiać więcej – nie patrząc na inne aspekty) łatwo prowadzi do wypalenia, utraty ciekawości świata i do strasznej nijakości w życiu.

Miałem w ostatniej firmie w Niemczech kolegę, który podpytywał mnie co zacząłem robić po zwolnieniu się z ostatniego etatu i był strasznie zajarany możliwościami, które sobie wypracowałem. Miał dużo więcej doświadczenia niż ja, zarabiał więcej, ale miał na tyle rozbudowaną „złotą klatkę”, że nawet 1 miesiąc bez pensji skończył by się dla niego katastrofą – głównie przez drogie mieszkanie i spłacanie nowego samochodu. Nie byłoby tak źle, gdyby był zadowolony z pracy. Niestety było wręcz przeciwnie – był bardzo sfrustrowany tym przy czym musi pracować, jakakolwiek zmiana byłaby w jego sytuacji bardzo trudna. W konsekwencji ciągle narzeka, że od ponad roku nie dotknął żadnej nowej technologii, ani nie zrobił nic z czego mógłby być szczerze zadowolony. Tak naprawdę do niczego nie dąży i wszystko stało się jakoś nijakie. Pojawia się wypalenie.

To jak sobie z tym radzić? Jak nie być „grubym kotem w złotej klatce”?

Gdy w jakiejś dziedzinie zrobimy postępy, to po pewnym czasie możemy nie wiedzieć co zrobić dalej – co powinniśmy, albo chcemy zrobić dalej.  Warto wtedy mentalnie nastawić się tak, że jesteśmy na stabilnym polu startowym („wracamy na start”) i od teraz możemy zrobić kolejny krok do przodu. Nieważne co było za nami.

Zrobiliśmy coś co kiedyś chcieliśmy osiągnąc (np. dostać jakieś stanowisko w pracy, albo rozwinęliśmy firmę do jakiegoś poziomu). Ok, super. Teraz warto się zatrzymać, ponownie przejść do planowania, ewentualnie trochę odpocząć i później świadomie podjąć kolejną decyzję. Gdy nie osiągnęliśmy jakiegoś celu, to czasami warto odpuścić i na świeżo zabrać się za realizację czegoś innego.

By mieć większe pole manewru do np. zmiany pracy, gdy ta przestaje nam odpowiadać, należy uważać na to, by nie wydawać więcej niż się zarabia – i tym samym unikać złotej klatki. Po jakimś czasie zbuduje się nam poduszka finansowa, która pozwoli nam np. bez problemu przetrwać kolejne 3 miesiące (im więcej tym lepiej). Często nie trzeba tej poduszki nawet wykorzystywać. Już sama świadomość tego, że mamy taką możliwość, powoduje, że znikają potencjalne frustracje i bezsilność wobec różnych sytuacji. Znajdujemy się wtedy też w mocniejszej pozycji do wszelkich negocjacji związanych z życiem zawodowym.

Czasami wystarczy jakiś mały hobbistyczny projekt, by wróciła do nas ciekawość świata. Niekoniecznie związany z programowaniem. Może hobbistyczny zespół muzyczny? 😀 Znam bardzo dużo ludzi związanych z IT, którzy znajdują równowagę przez grę na instrumentach muzycznych. Rozwój w innej dziedzinie często przekłada się również na życie zawodowe – wprowadza pewną świeżość umysłową.

Czyli:

  • Wracamy mentalnie „na start”.
  • Po osiągnięciu jakiegoś celu zatrzymujemy się. Odpoczywamy. Planujemy nowy cel. Gdy cel, do którego dążyliśmy przestaje być atrakcyjny – może warto go porzucić?
  • Staramy się nie budować złotej klatki i nie wydawać więcej niż zarabiamy. Mamy wtedy większy komfort psychiczny i nie stajemy się „grubym, puszystym kotem, który już nie poluje”. 😉
  • Czasami problem rozwiązuje nowe hobby, które pobudza naszą ciekawość świata.

4 pozornie proste triki, a strasznie stymulują rozwój, na przeszkodzie którego często stoi mentalna blokada, albo nadmierny konsumpcjonizm.

 

3 thoughts on “Gruby kot nie poluje. Co robić jak się już nie rozwijamy, wypalamy?

  • sarven napisał(a):

    Dobry artykuł! Ludzie często nie myślą o tym, że praca stanowi bardzo dużą część ich życia. Dlatego warto nastawić się na robienie tego co się lubi nawet za mniejsze pieniądze niż brać udział w tym wyścigu, żeby mieć jak najwięcej będąc sfrustrowanym tym co się robi na co dzień.

  • Marcin Pietraszek napisał(a):

    Hej!

    Oj, znam to, byłem tam. Do czterech wymienionych przez Ciebie sposobów dodałbym piąty – ban na wszystkie „czasopochłaniacze”. Może nawet ban na internet/komputer. Moim zdaniem taki detoks potrafi pokazać ile czasu potrafimy przy komputerze marnować. W trakcie tego wolnego czasu lektura dobrej książki może pomóc nam wrócić „na start”, o którym pisałeś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *