JavaDevMatt.pl

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;)

Szkoły programowania – moje zdanie

Pytania o szkoły programowania pojawiają się coraz częściej. Dlatego postanowiłem odnieść się do tego publicznie. Postaram się poruszyć parę za i przeciw. Pamiętajcie, by nie popadać w skrajności – to kursy jak każde inne – u pewnej grupy osób się sprawdzą, u innych nie.

Sam zaczynam współpracę ze szkołą programowania Coders Lab (są jednym z partnerów mojej książki) i czuję potrzebę, by na ten temat się szerzej wypowiedzieć. Jednak nie jest to wpis sponsorowany – postaram się poruszyć aspekty pozytywne i te które są często krytykowane (niektóre słusznie).

Tl;dr dla leniwych:

Programowania możesz nauczyć się samodzielnie, możesz też przez taki kurs/szkołę – koniec końców liczy się to, czy włożysz w to odpowiednio dużo wysiłku. Uważaj na przesadnie optymistyczne opinie – zawsze myśl samodzielnie: nic nie jest czarno-białe (chyba, że zebry – zebry są spoko), wszystko ma swoje mocne i słabe strony. Do wszystkiego w internecie należy podchodzić z odpowiednim dystansem.

Jeżeli już decydujesz się na takie kursy typowo pod kątem pracy, to moim zdaniem lepiej iść w frontend, a nie backend – mniej prawdopodobne, że coś mocno popsujesz (mniej stresu) i łatwiej się tego uczyć jako początkujący (od razu widzimy efekty swojej pracy).

Uważajcie proszę na szkoły, które w swoich reklamach „gwarantują* dobrze płatną pracę” – takie gwarantowanie (napisane czasami z gwiazdką*) uważam za wykorzystywanie naiwnych, które należy skrytykować.

Tych, którzy chcą poczytać więcej, zapraszam do dalszej lektury wpisu. 🙂

„Można się przecież uczyć samodzielnie”

Chyba najczęściej poruszany punkt. Bardzo dużo programistów zaczęło się uczyć programowania samodzielnie – sam też prawie wszystkiego uczyłem się sam. Niby miałem programowanie na studiach i w szkole średniej, ale sposób w jaki to tam tłumaczono nie specjalnie mi odpowiadał.

Jeśli jesteś osobą, która samodzielnie potrafi się sprawnie uczyć z materiałów w sieci, ma przed sobą wytyczoną konkretną ścieżkę, to powinieneś spróbować zacząć od samodzielnej nauki. Koniecznie pisz w ramach nauki jakiś projekt i po jakimś czasie weryfikuje swoje umiejętności przez rozmowy kwalifikacyjne – dowiesz się wtedy jakie masz braki i czego się douczyć. Gdy jednak lepiej uczysz się w grupie, lepiej mobilizujesz się do pracy, gdy ktoś coś za Ciebie organizuje (bo zwyczajnie nie wiesz jaką ścieżką podążać), to można rozważyć opcję takich kursów/szkół – nie każdy uczy się tak samo.

Ostatecznie liczy się głównie to, ile pracy pracy w to włożysz. Z kursem, który Cię nakieruje, albo sam z internetem i książkami. Na stanowisko Junior Developera naprawdę nie jest to wiedza typu „rocket sience” – jest to po prostu dużo materiału, który należy solidnie opanować krok po kroku.

Najlepiej porozmawiaj z absolwentami w Twojej okolicy

Zawsze należy mieć trochę zdrowego dystansu do internetowych opinii i do tego co wypisują blogerzy (o, to o mnie. pozdrawiam! :)) – można się tym w pewnym stopniu sugerować, ale nigdy ślepo nie wierzcie w opinie z internetów.

Każda szkoła ma lepszych i gorszych prowadzących – to, że ktoś miał dobre doświadczenia w mieście A, nie gwarantuje, że tak samo by było w mieście B. Najlepiej postaraj się o bezpośrednią opinię absolwenta z Twojej okolicy – podpytaj z jakim prowadzącym miał do czynienia i czy jest zadowolony z kursu.

Na co uważać – „gwarancja pracy”

Jeśli miałbym coś mocno krytykować, to właśnie to. Bardzo nie podobają mi się szkoły programowania, które reklamują się hasłem „gwarancja pracy”. Odbieram to zawsze jako żerowanie na naiwnych i zwyczajne wprowadzanie w błąd. Wiadomo, że mają gdzieś jakąś umowę, w której jest to sprecyzowane i tak naprawdę niczego nie gwarantują, ale mam nadzieję, że trochę osób od marketingu tych szkół ten wpis przeczyta i przestanie reklamować kursy w ten sposób.

Z marszu skreśliłbym szkołę, która w ten sposób się reklamuje.

O cenach i finansowaniu takich kursów – nie zadłużajcie się proszę

Policz sobie stawkę godzinową za kurs. Gdy za godzinę wychodzi drożej niż bezpośrednie korepetycje, to moim zdaniem nie warto. To tyle jeśli chodzi o sprawdzenie ceny rynkowej takich kursów.

Istnieją możliwości finansowania takich kursów przez urząd pracy i tu nie wstydziłbym się tu korzystać. Kiedyś trochę inaczej do tego podchodziłem i potępiałem każdą formę redystrybucji, ale aktualnie podchodzę do tego mniej ideowo i bardziej przyziemnie. I tak płacisz tak ogromne podatki (we wszystkim co kupujesz!), więc nie należy się wstydzić, gdy istnieje taka możliwość. Nawet gdyby 1 osoba na 10 coś wyniosła z takiego finansowanego z urzędu kursu, to są to lepiej wykorzystane środki niż większość publicznych przetargów z IT – może skończę temat, bo nie chcę wciągać szamba polityki na tego bloga. 😀

I ostatnia moja prośba odnośnie finansowania – nie bierzcie proszę kredytu na tego typu kursy. Gdy jesteście w dobrej sytuacji finansowej i szukacie jak zainwestować część środków w siebie, to śmiało – jak w każdej inwestycji i tu zawsze mamy pewno ryzyko. Jednak nie mógłbym w nocy spać, gdyby ktoś po przeczytaniu mojego artykułu zdecydował się zadłużyć, a okaże się, że to jednak nie jest dla niego i zmarnował swoje środki. Nie postępujcie pochopnie, nie działajcie pod wpływem impulsu i parę razy prześpijcie się z kosztownymi decyzjami.

O pewnej grupie, która ostro krytykuje takie kursy

W internecie często znajdujemy różne ekstrema. Przesadne gloryfikowanie i przesadna krytyka – większość, która jest po środku najczęściej rzadziej się wypowiada. Nie inaczej jest w przypadku dyskusji na temat szkół programowania.

Wszędzie w internecie występuje popularne „nie znam tematu, ale się wypowiem”. Sceptyczne podejście jest w porządku, ale nie bierzcie na poważnie generalizowania typu „wszystkie takie szkoły to to i tamto”. Bardzo łatwo się to mówi osobie, która od dziecka w czymś siedzi i całe jego otoczenie „siedzi w branży” – jest wtedy w pewnej bańce i nie widzi jak faktycznie mogą wyglądać takie zajęcia – „bo jak można uczyć takich podstaw – to na pewno osuztwo” – albo w jaki sposób można wprowadzić kogoś w branże i stworzyć „szkołę zawodową” uczącą typowo pod rynek pracy programistów na stanowisko juniora, albo pod poziom na staż/praktyki. Sam na YT i blogu często to widzę – nie jest to niestety dyskusja, tylko publiczne wylewanie pomyj – najgorzej było z tym zawsze na YT. Takim osobom nie wytłumaczysz, że dla każdej grupy docelowej przeznaczone są określone materiały/kursy – chcą po prostu pokrzyczeć. Chociaż ostatnio zacząłem zauważać pewną zmianę na plus – kiedyś fora programistyczne wyglądały pod tym względem dużo gorzej. Poprawia się pod tym względem. 🙂

Nie trać czasu na internetowe ekstrema.

Nie idźcie na taki kurs z zerową wiedzą

Jeśli decydujecie się na jeden z kursów programowania w Waszej okolicy, to nie startujcie z zerową wiedzą. Starałbym się wcześniej spróbować samemu trochę podszkolić w podstawach tego co jest na kursie – np. jest to kurs od front-endu, to podszkol się w podstawach tworzenia stron www w html/css + js. Koniecznie dobrze sprawdź wcześniej program nauczania i przygotuj się trochę.

Gdy nie masz samozaparcia, by samodzielnie chociaż trochę ruszyć z miejsca, to jest to bardzo zły znak. W późniejszej karierze samodzielna nauka będzie niezbędna. Nie nastawiajcie się, że po prostu „was nauczą i jakoś będzie” – mogą na takich kursach pomóc w wielu kwestiach, ale większość nauki to samodzielna praca nad projektem.

Wrażenia po godzinnej rozmowie z absolwentem takiej szkoły

W ramach sprawdzania tematu prosiłem o kontakt do absolwentów takich kursów. Z jednym rozmawiałem prawie godzinę.

Najważniejsze wnioski z tej rozmowy to:

  • Najlepsze efekty zauważył u osób od frontendu. Łatwiej od tego zacząć i więcej osób po frontendzie wchodzi na rynek pracy.
  • Są oczywiście tacy, którzy się zwyczajnie nie przyłożyli i po kursie dużo nie osiągnęli.
  • Sam włożył dużo pracy w zadania związane z kursem, było ciężko, ale ostatecznie jest zadowolony, że został dobrze ukierunkowany czego konkretnie należy się uczyć.
  • Jako osoba, która kompletnie nie jest ze środowiska IT, jest zadowolony, że w końcu wie jak to wszystko ugryźć. Mówił, że trudno mi to zrozumieć jako osobie, która interesowała się programowaniem już jako nastolatek i studiowałem techniczny kierunek. Coś w tym jest.

Ostatecznie szkoła, z którą zaczynam współpracę (Coders Lab – będę z nimi w przyszłości w różnych aspektach współpracował) wydaje się być w porządku. Przyłożysz się, to sporo dla siebie wyniesiesz. Gdy zaniedbasz temat, to zmarnujesz czas i pieniądze – jak z wszystkimi kursami. Innych szkół programowania zwyczajnie nie sprawdzałem, więc nie mam niestety porównania.

Doświadczenia ze zmianą branży – polecany wpis.

Niedawno wrzuciłem wpis o przebranżowieniu:

Programowanie, a zmiana branży – doświadczenia 25 osób

Odsyłam tam osoby, które chcą poczytać więcej o doświadczeniach związanych ze mianą branży.

 To wszystko

…i to w sumie tyle. 🙂 Dużo osób pytało moją opinię związaną ze szkołami programowania. Mam nadzieję, że wyczerpująco poruszyłem temat.

Podsumowanie wrzuciłem już na początku wpisu do sekcji „Tl;dr”, ale wrzucę to jeszcze raz, by zaoszczędzić Ci scrollowania:

Programowania możesz nauczyć się samodzielnie, możesz też przez taki kurs/szkołę – koniec końców liczy się to, czy włożysz w to odpowiednio dużo wysiłku. Uważaj na przesadnie optymistyczne opinie – zawsze myśl samodzielnie: nic nie jest czarno-białe (chyba, że zebry – zebry są spoko), wszystko ma swoje mocne i słabe strony. Do wszystkiego w internecie należy podchodzić z odpowiednim dystansem.

Jeżeli już decydujesz się na takie kursy typowo pod kątem pracy, to moim zdaniem lepiej iść w frontend, a nie backend – mniej prawdopodobne, że coś mocno popsujesz (mniej stresu) i łatwiej się tego uczyć jako początkujący (od razu widzimy efekty swojej pracy).

Uważajcie proszę na szkoły, które w swoich reklamach „gwarantują* dobrze płatną pracę” – takie gwarantowanie (napisane czasami z gwiazdką*) uważam za wykorzystywanie naiwnych, które należy skrytykować.

 

4 thoughts on “Szkoły programowania – moje zdanie

  • Marek napisał(a):

    Dobrze podsumowane Matt.

  • Kamil napisał(a):

    Ciekawy wpis. Dodatkowo dodałbym jeszcze, że trzeba mieć ułożoną ścieżkę rozwoju i choć trochę krytycznie podejść do swoich możliwości i predyspozycji.
    Trzeba też pamiętać, że wszystko wymaga czasu i bardzo szybko można się zniechęcić oglądając na YT frontendowców którzy klepią kod jak z automatu.

    Brałem udział w kursie Back End, mimo że nigdy tego nie czułem, nie miałem pojęcia o tym z czym to się je. Niby ilość godzin spora (120), materiały też ok, ale to nie było to. Koniec końców 4k poszło w las i 120 godzin życia.

    • Janek napisał(a):

      Co znaczy ścieżka rozwoju? Rozwój idzie dziś z taką szybkością, że za 3 lata opracowana ścieżka może nie mieć sensu, bo nikt z takich usług nie będzie chciał korzystać i cały plan będzie przestarzały.
      Ciągle mam wrażenie, że dziś jest prostu moda na front-end i dlatego ludzie tak chętnie się go uczą (szczególnie młode pokolenie, bo można zgarnąć hajs, zarobić, pracować z haiti – wystarczy spojrzeć na fanpagi typu na froncie itp. -> co 2 dzień link do jakiegoś 18 letniego geniusza, który pozjadał mózgi i jest DEVELOPEREM).
      Jednak co jeśli za parę lat stawki za pracę w tym zawodzie spadną? Wtedy znikną szkoły, które tak fajnie gwarantowały zatrudnienie, blogi osób z zaplanowanymi ścieżkami na X lat i będziemy mieli kolejne oszukane pokolenie 🙂
      Część Ludzi jest dziś ostro robiona w balona, głównie dotyczy to tzw. juniorów (kto to wymyślił?), którzy chcą wejść na rynek, ale zjada ich konkurencja na takim samym poziomie, automatyzacja pracy, wymagania. Pozdrawiam 🙂

  • […] pyta bardzo dużo czytelników/widzów – dlatego wrzuciłem o tym osobny materiał: Szkoły programowania – moje zdanie. Zapraszam tam wszystkich, którzy pytają o te […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *