JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;) Przedsiębiorca, bloger, youtuber.

Pułapka rozwoju osobistego – wszystko z umiarem

Zacznę od tego, że nie chcę demonizować tematu rozwoju osobistego. Istnieje wiele świetnych książek w tej kategorii i pomagają one w temacie organizacji swojego trybu pracy, czy realizacji konkretnych celów.

Szukanie potwierdzenia

Problem pojawia się, gdy przeginamy z ilością tego typu materiałów. Gdy przygotowywałem ten wpis, przeglądałem dużo wiadomości z fanpageu na Facebooku. Praktycznie połowa osób nie pyta o nic konkretnego, tylko szuka potwierdzenia, czy to co robi (albo ma zamiar zrobić) jest dobre. Janek Fijor w jednej ze swoich audycji już chyba o tym wspominał (może była to audycja innego prowadzącego, nie pamiętam na 100% –  nie bijcie :D) – sporo maili przychodzi od osób, które już zrobiły jakiś research, właściwie do podjęły już decyzję, ale chcą by ktoś kogo znają im przytaknął i potwierdził „tak to dobry pomysł”. Sam nieraz coś takiego do kogoś napisałem – może też miałeś okazję.

Gdy najbliższe otoczenia nie zapewnia nam takiego potwierdzenia, to szukamy tego gdzieś na zewnątrz – tutaj pojawia się ogromne zapotrzebowanie na taki „potwiedzaczy”. Bardzo dobrze, że chcemy coś z kimś przedyskutować (chociaż głównie chcemy by ten ktoś potwierdził, że nasz pomysł jest dobry). Problem pojawia się wtedy, gdy z tym przesadzamy i po raz kolejny odkładamy działanie. Właśnie na takich osobach można żerować i opchnąć im kolejną książkę, która naprawdę jest o tym samym. Jeśli zauważyłeś, że częściej przeglądasz materiał na temat efektywnej pracy/rozwoju, niż faktycznie przykładasz się do solidnej pracy, to powinna zaświecić Ci się czerwona lampka.

Treść, którą można zmieścić na 5-10 stronach, jest rozciągana na 100 stron

Po przeczytaniu paru książek, artykułów, albo po zobaczeniu paru filmów na temat rozwoju osobistego, zauważały, że wiele rzeczy jest rozdmuchiwanych. Czasami książka, w której jest parę sensownych myśli ma 300-500 stron, chociaż spokojnie można to zmieścić w połowie. Po sukcesie jednej książki pojawia się często odcinanie kuponów. Np. bardzo dobra moim zdaniem książka (opinie są mieszane, według mnie akurat ta jedna jest godna polecenia) „Bogaty Ojcie, Bideny Ojciec”.

bogaty_ojciec__biedny_ojciec_IMAGE1_89533_1

Jest tam sporo przydatnych wskazówek. Nie chcę wnikać w autentyczność opisywanych w książce historii, chodzi o sam fakt przekazanych tam pomysłów. Po sukcesie książki zaczęło się odcinanie kuponów.

RichDad_Poor_Dad_Robert_Kiyosaki_Book_Shelf

Sam byłem naiwny i po fajnej pierwszej książce zamówiłem parę kolejnych. Było to prawie zawsze maglowanie tego samego tematu z innymi anegdotami. Same w sobie kolejne książki nie były takie złe, gdy nie czytano wcześniej pierwszej książki serii. Jednak miałem wrażenie, że to odcinanie kuponów i sprzedawanie ponownie tego samego.

Znowu banalny wniosek: kupienie od czasu do czasu jednej książki na temat rozwoju osobistego, to miła lektura (o ile lubisz tego typu materiały – niektórym one zwyczajnie nie podchodzą). Kupienie paru jednocześnie, to bardzo prawdopodobnie strata czasu. Chyba, że czytasz takie książki jako tymczasowy zastrzyk motywacji – trzeba przyznać, że niektóre inspirują, dają kopa do działania, chociaż zawierają mało konkretów.

Żeby nie było tak banalnie – czas na polecenie czegoś konkretnego.

Polecę coś od siebie – streszczenie w formie video wielu ciekawych książek na temat rozwoju osobistego.

Jeśli interesuje Cię tematyka rozwoju osobistego, ale nie widzi Ci się czytanie tomisk, by wyłuskać z nich to co najważniejsze, to polecam ten kanał na YouTube: Fight Mediocrity.

Trochę mnie odstrasza ta przesadnie pozytywna, motywująca muzyka z tych filmów 😉 ale w sumie fajne streszczają wiele najważniejsze pomysły z książek.

Tutaj parę przykładów jego filmów:

The 48 Laws Of Power:

The Way of the Superior Man

Można sobie zobaczyć od czasu do czasu 1 film w ramach przerwy od pracy, ale wpadajcie w pułapkę oglądania tego typu materiałów przez godzinę, zamiast faktycznie nad czymś pracować? Nie miałeś dzisiaj napisać parę strona pracy dyplomowej? 😀 Sio do roboty!

Temat kołczów

W internecie opinie to często ekstrema. Albo widzimy fanatyków czegoś, albo osoby, które czegoś skrajnie nie lubię i wyzywają od najgorszego. Większość neutralnego środka się zwyczajnie często nie wypowiada. Tak samo jest w temacie kołczów. Prawda zawsze leży po środku: jest to osoba, która pracując z Tobą indywidualnie, albo przez swoje szkolenia online ma Ci pomóc osiągnąć jakiś cel. Wykonują pracę, którą niektórzy potrzebują i na tym zarabiają – dobrze, niech wiedzie się im jak najlepiej. Problem jest znowu, gdy przesadzamy czasem, który poświęcamy na materiały i śledzenie takiego szkoleniowca. Wyżej wspominałem, że masę osób szuka potwierdzenia, gdy nie dostaje go od swojego otoczenia. Niestety teraz pojawia się śliski temat, bo taki kołcz może taką potrzebę i słabość łatwo wykorzystać. Kup kolejne szkolenie, albo książkę, w której po raz kolejny powiemy Ci to co chcesz usłyszeć. I to w sumie tyle: zachowacie trochę zdrowego rozsądku, nie bądźcie ślepo zapatrzeni w internetowe autorytety.

W internecie bardzo łatwo o fałszywy autorytet – nie dajcie się zaślepić przez sam zasięg

Temat wiąże się punktem o kołczach. Masz odpowiedni budżet: możesz kupić za niego zasięg na Facebooku. Parę ładnych zdjęć, banerów, kasa zainwestowana w kampanie reklamową i już mamy fanpage z paroma tysiącami lajków, na której promujemy szkolenia.

Sam widzę u siebie, że mając pewien zasięg w internecie w niszy IT, czytelnicy i widzowie (szczególnie ci młodsi) spostrzegają mnie jako kogoś kim nie jestem. Nie raz spotkałem się z wiadomościami typu „jako ekspert programista”, albo co jeszcze gorsze „guru programowania”  – „doradź mi proszę w tym i w tym”. Problem w tym, że jestem programistą przeciętnym. Początkującym mogę coś przekazać, ale przeraża mnie to jak wiele osób grubo przecenia moje faktycznie doświadczenie. Mam jakieś +/- 5 lat komercyjnego doświadczenia. Parę swoich projektów, w których zajmowałem się „wszystkim”, całą otoczką wokół produktu, gdzie programowanie to może 30-40% pracy i będę przez to potrzebował więcej lat doświadczenia, niż osoby którą zajmują prawie w 100% programowaniem, by zasłużyć na miano eksperta. Lubię tą całą otoczką tworzenia produktu i sam proces programowania przy tym produkcie. Na moje potrzeby aktualnie wystarcza mi być w sferze „przeciętnego klepacza kodu” – sprawia mi to satysfakcję i przy okazji blogowania/nagrywania na YT bardzo lubię przekazywać swoją wiedzę komuś mniej doświadczonem. Do miana eksperta w dziedzinie programowania sporo mi jeszcze jednak brakuje.

Jak chcecie śledzić jakiś prawdziwy autorytet w dziedzinie programowania, to polecam subować Coldwinda. Bardzo sympatyczny i ogarnięty typ.

Nie wpadajcie proszę w pułapkę śledzenia i wierzenia komuś tylko dlatego, bo ma duży zasięg.

Istnieją również przypadki, gdzie duży zasięg znaczy coś innego: przystępne przekazywanie wiedzy – często tej podstawowej. Dzięki temu TheNewBoston ma grubo ponad milion abonentów (ma talent do tłumaczenia laikom czegoś na chłopski rozum – dodatkowo nagrywający Bucky Robrts jest niesamowicie sympatyczną osobą), albo nasz polski pan Mirosław Zelent: świetny nauczyciel dla osób chodzących do szkoły średniej/gimnazjum. Czasami przewinie się tam jedna, czy druga zła praktyka programistyczna, ale na na polskiej jutubowej scenie materiałów dla uczących się podstaw programowania wypada on bardzo dobrze – niestety na forach programistycznych często pojawiają się przesadzone opinie, że „materiały Zelenta są bardzo słabe” – są one prawie idealne dla swojej grupy docelowej. Czytałem historie masy ludzi, którzy zaczynali od zera z jego materiałów i złapali bakcyla, by na poważniej dalej uczyć się we własnym zakresie. Należy docenić jaką pracę włożył w swoje materiały.

Rozmawiałem kiedyś ze znajomym szkoleniowce od agile, który wspominał o znajomym, który ma lekkie pióro, dobrze przekazuje wiedzę: szukam on autorytetów w różnych tematach i pomagał im w pisaniu przystępnej książki. Czasami autorytet nie idzie w parze z przekazywaniem wiedzy (szczególnie widziałem to na studiach) i taka kolaboracja może wyjść bardzo dobrze.

Zrobił się może mały offtop. 😉 Wróćmy do tematu rozwoju osobistego.

Skrócona treść tego co znajdziecie w większości materiałów o rozwoju osobistym

Pomyślałem, że streszczę najważniejsze punkty, które powtarzane są w większości książek na temat „sukcesu i rozwoju osobistego”. 😉 Może komuś zaoszczędzę tymi paroma zdaniami parę godzin czytania.

  • Należy zbudować rutynę, a nie polegać głównie na spontanicznych zrywach. Przykład jednej mojej rutyny: co 2 tygodnie wrzucam materiał z serii „Programista po/na emigracji”, która pomogła zbudować fajny zasięg przez regularną treść.
  • Opóźniona gratyfikacja. Popularny Marshmallow experiment.  Nie bądź dzieckiem, które od razu wpierdziela swoje cukierki. 😀
  • Dźwignie. Zamiast brnąć ślepo do przodu warto się czasami zatrzymać i pomyśleć jaką dźwignię można stosować, by praca poszła nam sprawniej. Dla programisty sporą dźwignią jest język angielski – pomaga on w korzystaniu z lepszych przykładów/materiałów do nauki i pomaga w negocjowaniu z zagranicznym klientem.
  • Iteracja: planowanie, realizowanie planu i modyfikowanie planu na podstawie efektów. Czyli taki mini agile. Warto w jakimś stopniu planować co się chce robić, następnie realizować ten plan i na podstawie efektów ten plan modyfikować.
  • Zdrowie fizyczne: dbanie o zdrowie fizyczne wpływa na WSZYSTKO. Często jest to maglowane w materiałach o rozwoju osobistym. Idź czasami pobiegać, albo zastąp batonik jabłkiem.
  • Nie przejmuj się przesadnie opinią innych. Większość chce dobrze, nie zna Twojej sytuacji i masz często mylne wrażenie, że chcą Ci przeszkodzić. Często przejmowanie się opinią innych to kwestia percepcji. Najczęściej większość Twojego otoczenia ma gdzieś co robisz i nie problem tkwi głównie w Twojej głowie.
  • Wydawaj mniej niż się zarabia. Łatwo powiedziane. 😉 Ale budowa poduszki finansowej pozwala na podejmowanie większego (kontrolowanego) ryzyka i stawia Cię często w lepszej pozycji w negocjacjach. Powoli, ale konsekwentnie buduj jakieś zaplecze finansowe.
  • Działaj i popełniaj dużo błędów. Najszybciej się na nich uczysz. Najwięcej krytykują Ci, którzy najmniej robią. Patrz punkt o nie przejmowaniu się opinią innych.
  • Usprawnianie swojego systemu pracy. Warto czasami czytać o sztuczkach związanych z efektywną pracą i sprawdzać co u nas się sprawdza. Osobiście polecam zainteresować się techniką pomodoro.
  • Zasada Pareta. Często 20% naszego wysiłku odpowiada za 80% efektów. Starach się identyfikować czym jest w Twoim przypadku te 20% i staraj się poświęcać na to więcej czasu. Ogranicz działania, którą zajmują dużo czasu, a jest z nich mało korzyści. Może da się to zautomatyzować, kupić oprogramowanie, które to robi, ale w miarę tanio zlecić to komuś innemu?
  • Bycie przydatnym dla innych. Ważny punkt w temacie biznesu. Jak jesteś z tym co robisz przydatny dla innych, to prawdopodobnie można na tym zarobić. Skuteczna monetyzacja takiej przydatności, to już osobny temat.
  • Znalezienie swojego konika. Dużo osób ma problemy ze znalezieniem tego, co lubi w życiu robić. Jak to znajdziesz, to łatwiej o regularną pracę. Laska w tej kwestii mądrze gada. 😀

To tyle na dzisiaj. 🙂 Od jakiegoś czasu chciałem poruszyć ten temat i cieszę się, że udało się coś na temat skrobnąć i nagrać.

Have fun.

Mateusz


5 thoughts on “Pułapka rozwoju osobistego – wszystko z umiarem

  • caranti napisał(a):

    Łatwo lekko i na temat 🙂

  • Defmastah napisał(a):

    Jak rozpoznać dobrego trenera rozwoju osobistego? Nie będzie mówił, że możesz zmienić wszystko w swoim życiu i że możesz to zrobić już, teraz i szybko. Ważne aby się na to nie złapać. Traktowanie Kołczów jak bogów wynika często ze stosowanych technik manipulacyjnych. Jeśli jeszcze się nie spotkałeś (choć pewnie już tak) z NLP to zachęcam do tego. Temat mocno ciekawy, a czy działający i skuteczny – no cóż, nie wiem.

    A Twój wpis jak zwykle czytało się świetnie 🙂

  • stasiek napisał(a):

    Hej
    interesuje się od kilku lat tematami związanymi z rozwojem osobistym i całkowicie zgadzam się z trafną diagnozą i syntetycznym ujęciem rozległego tematu.
    Gratuluje

  • Mateusz M napisał(a):

    Mądrze gadasz a linki do YT są super 😛
    Co do dźwigni mocną rzeczą w informatyce są te wszystkie ansible’y i puppety 😛 szczególnie jeśli nie jesteś czysto klepaczem kodu a procesem rozwoju oprogramowania zajmujesz się całościowo, tj. również go utrzymujesz 🙂

  • Lukasz napisał(a):

    Jestem zainteresowany techniką mini-agile. Jakieś sugestie jak mogłoby to wyglądać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *