JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;) Na blogu poruszam też tematy biznesowe.

O projektach, które mi nie wyszły – naliczyłem 29

Najwięcej uczymy się działając i popełniając błędy. Jednak w mediach społecznościowych głównie chwalimy się tym co wyszło i ładnie wygląda. O nieudanych projektach mało się mówi. Dlatego dla odmiany dzisiaj w „Programiście po emigracji”: o moich nieudanych projektach! 😀 Trochę się tego nazbierało…

Coś podobnego (nie konkretnie o nieudanych projektach, tylko porażkach z danego roku) wrzucił niedawno Maciej na swój blog DevStyle.pl.

To zaczynamy. Część to poważniejsze projekty, a część to humorystyczne ciekawostki, które miło wspominam. Celem wpisu jest pokazanie, że nauka wiedzie przez masę nieudanych projektów, a nie przez „kolejne robienie tutoriali”, albo czytanie kolejnej książki.

#01 – GPC.pl – portal o grach (i przy okazji fajna domena)

Kiedyś fascynowałem się czasopismem CD-Action (jakiś czas prenumerowałem) i czytałem każdy numer od deski do deski. W liceum wiedziałem jak się tworzy portale www, to oczywiście musiałem odpalić portal o grach! Miałem tyle szczęścia, że udało mi się zarejestrować domenę GPC.pl. Fajny skrót: Gry PC. Znalazło się parę osób gotowych by pisać recenzje, zrobiłem jakiś szablon… i projekt umarł po paru miesiącach. Brak oglądalności i ogólne zniechęcenie przez brak perspektyw dla projektu. Było to jakoś w 2007 albo 2008. W końcu w polskim internecie był potrzebny kolejny portal o grach – jak mogło się to nie udać?! 😉

Domenę GPC.pl sprzedałem później za około 700-800zł. Strasznie kiepski biznes. Gdybym trzymał ją do dzisiaj, to byłaby sporo warta.

#02 – Strona z informacjami o koncertach

Zawsze lubiłem chodzić na koncerty i często szukałem informacji na ich temat (to z czasów, gdy wydarzenia na Facebooku nie były jeszcze takie popularne). Moim głównym źródłem informacji na temat koncertów były wtedy eventy na last.fm. Pomyślałem, że dużo osób szuka takich informacji na temat koncertów, więc kupiłem parę domen kierowanych na koncerty w dużych miejscowościach. Domeny typu koncerty-miasto.pl etc. i postawiłem tam prosty serwis, w którym można było dodawać informacje o koncertach. Byłem przekonany, że wszystkie zespoły będą mi tam uderzać, by dodawać i promować przez to swoje koncerty. Myślałem już nad wpisami premium, które promowałyby wybrany koncert w danym mieście etc… jednak rzeczywistość okazała się taka, że parę zespołów coś dodało, sam dodałem większość i serwis okazał się nie wypałem. Nie miałem pojęcia jak takie coś promować. Zrobienie to jedno, ale zdobycie użytkowników to już inna bajka.

#03 – Portal newsowy o nowych technologiach

„Skoro interesuję się nowymi technologiami, to dlaczego nie zacząć na ich temat prowadzić portalu internetowego?” – naiwny ja sprzed prawie 10 lat. 😀

Przez może 2-3 miesiące prowadziłem pewien mały portal i newsach technologicznych. Z reklam zarobił on może z 50zł. Stawka godzinowa za włożoną pracę w projekt: z 30-50 groszy za godzinę?

#04 – Program do ćwiczenia słuchu napisany w C++

Na 1 roku studiów miałem C++. Mieliśmy na zaliczenie napisać jakiś program. Napisałem program do ćwiczenia słuchu i przedstawiłem go na paru forach muzycznych.

Reakcje na forach były w miarę pozytywne i myślałem, by go rozwijać.

program-forum

Lista planów byłą długa. Zacząłem nawet dłubać nad wersją androidową, by wykorzystać popularność urządzeń mobilnych. Jednak na ambicjach się skończyło i program nigdy nie zdobył popularności. Wersję desktopową pobrano przez 5 lat istnienia programu około 2000 razy. Projekt zdecydowanie nieudany, ale trochę się nauczyłem co działa, co nie działa w rozwoju i popularyzowaniu tego typu oprogramowania.

#05 – Portal o pomysłach na biznes

Po przeczytaniu książki „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec” miałem straszną fazę na wymyślanie pomysłów na biznes.

Dlaczego nie zrobić o tym kolejnej strony www! Projekt umarł mniej więcej po roku. Powody jak zawsze: brak konkretnego ruchu i pomysłów jak to sensownie rozwijać.

#06 – Strona o POD STUDIO UX2 (takie coś do domowego nagrywania gitar)

Zainteresowałem się domowym nagrywaniem muzyki i kupiłem te piękne urządzonko:

pod

Oprogramowania do tego urządzenia umożliwiało tworzenie różnych brzmień i udostępnianie swoich efektów w internecie:

podfarm

Istniało już masę stron, na których użytkownicy dzielili się swoimi ustawieniami brzmień tego urządzenia, ale oczywiście musiałem postawić swoją własną stronę, która zmiecie konkurencję! 😀

Projekt wyrzuciłem do kosza po paru miesiącach.

#07 – Podróba Jackass na YouTube.

W okolicach roku 2007 w Polsce na popularności zdobywał serwis YouTube. Fajnie by było nagrywać jakieś głupoty i zdobyć tym sławę na YouTube, co nie?

achtung

Wraz z paroma znajomymi naoglądaliśmy się Jackass  i zaczęliśmy nagrywać różne bzdury typu zjazd rowerem po stromej górce, wysadzanie pluszaków achtungami, spadanie po wspinaczce etc. Ot takie pierdoły, które chodzą człowiekowi po głowie gdy ma 16-17 lat.

Całość zdobyła paręnaście tysięcy wyświetleń, ale skończyło się po tym, jak YouTube zablokował nam filmy za muzykę, którą wrzucaliśmy w tle. Prawa autorskie do muzyki? A po co to komu? 😀

#08 – Zin internetowy o gitarach i lokalnej scenie muzycznej

Był taki czas, w którym bardzo jarałem się zinami internetowymi. Interesowałem się gitarami, śledziłem lokalną scenę muzyczną, to dlaczego nie rozkręcić zinu na ten temat? Zarejestrowałem domenę GuitarMag.pl i zacząłem przygotowywać pierwszy numer. Całość robiłem sam. Po 2 miesiącach miałem kiepski pierwszy numer, który wstydziłem się wypuścić w świat i projekt oczywiście umarł. 😀 Ważna lekcja: nie rzucajcie się samemu na za duże projekty, w których trzeba robić coś regularnie (jak np. przygotowywać nowy numer zinu/magazynu).

#09 – Wyszukiwarka hoteli

Pewnie wiedzieliście już niejedną reklamę wyszukiwarki hoteli. Też wpadłem kiedyś na taki pomysł. Załatwiłem sobie nawet do pomocy kolegi (pozdrawiam Andrzeja!), który pomagał mi dodawać hotele do bazy takiej wyszukiwarki.

Projekt nie był przemyślany, konkurencja bardzo silna… dałem sobie spokój po paru miesiącach dłubania nad projektem. 😉

#10 – Aplikacja SEO na Androida

Kiedyś sporo pozycjonowałem strony www. Akurat uczyłem się tworzyć aplikacje na androida, to dlaczego nie wypuścić na Google Play jakąś praktyczną apkę dla pozycjonerów stron www? Tutaj screeny z pierwszego prototypu:

seoapp

Po wpisaniu jakieś adresu dostawaliśmy przydatne informacje. Całość chciałem rozbudować o konto użytkownika, do którego możemy przypisać domeny, by na podstawie tego generować jakieś raporty, wykresy etc. Podchodziłem wtedy jeszcze za ambitnie do projektu i chciałem wrzucić za dużo funkcjonalności do pierwszej wersji, zamiast skupić się na jakimś małym MVP.

Po paru tygodniach wyrzuciłem projekt do kosza i nigdy nie wrzuciłem tego na Google Play… a szkoda.

#11 – Sklep ze specyficznym pokarmem dla ryb – Grindal

Istnieje taki pokarm dla ryb, który można sobie łatwo hodować w domowych warunkach. Chodzi o Grindal. Niżej filmik dla zainteresowanych:

Chciałem rozkręcić w piwnicy hodowlę i zacząć sprzedawać taki pokarm dla ryb na Allegro + później podpiąć sklep internetowy.

By rozkręcić hodowlę ogarnąłem ogromną gąbkę ze starego fotela i całość miała ruszyć z kopyta. Skończyło się na tym, że gąbka nie nadawała się do tej hodowli: wszystko mi zgniło. 😀 Nie miałem ochoty na drugie podejście.

#12 – Strona z darmową grafiką na strony www

Strona na dzień dzisiejszy jeszcze istnieje! Nie ruszałem jej chyba od roku 2006 albo 2007! 😀 Uwaga: oto grafa.info. Kiedyś miała ona trochę ruchu i zarobiła coś z reklam. Jednak na dłuższą metę projekt był chybiony: po co komu grafiki w różnych kolorach, skoro to 5 sekund, by zmienić to w photoshopie? Jakieś buttony i linie na strony rodem z połowy lat 90? 😀 To jest to!

grafa

Projekt nie było może na 100% nieudany, bo jednak z reklam zarabiał więcej niż rocznie kosztował mnie serwer i domena… ale zdecydowanie nie jest to twór, którego można nazwać sukcesem. 😉

#13 – Middle C Media – pierwsza wersja mojej firmy w Niemczech

W roku 2015 założyłem w Niemczech mini spółkę (niemieckie UG), przez którą chciałem rozprowadzać edukacyjne/muzyczne aplikacje mobilne. Chciałem promować markę (nazwę spółki) Middle C Media, jako firmę, która wydaje solidne produkty edukacyjne dla muzyków. Planowałem wydać 1 produkt na pół roku. Pierwszym projektem był Note Fighter:

Sam Note Fighter nie był chybionym pomysłem, bo trochę zarobił, pomógł rozpromować mojego bloga i pod koniec udało mi się projekt w miarę korzystnie sprzedać. Kiepskim pomysłem było założenie, że zacznę robić całą serię podobnych aplikacji i promować to pod jedną większą marką.

Chyba lubię się rzucać z motyką na słońce. 😀 Przynajmniej dzisiaj już wiem na co mnie stać i nie rzucam się już na tak duże i ambitne projekty, jak zbudowanie SAMODZIELNIE całej marki, która wydaje jakiś typ produktów. Wydanie JEDNEGO takiego produktu, to ogromna ilość pracy, a co dopiero wykreowanie marki, która takie coś regularnie wydaje. Nie wiem co chodziło mi wtedy po głowie.

Tutaj prowizoryczne logo marki, którą chciałem budować. 😉

prowizoryczne-logo

#14 – Blog sprzedający wpisy w celu poprawiania pozycji w wynikach Google. Popularne kiedyś „precle”.

O „preclach” pewnie słyszałeś, jeśli interesujesz się pozycjonowaniem stron www. W skrócie dla reszty: są to strony www, na które wrzuca się wpisy, które linkują do stron w taki sposób, by te poprawiły swoją pozycję w wynikach Google.

Miałem postawionych parę takich stron w takim celu + jedną główną, o której jakość szczególnie dbałem. Udało mi się tak sprzedać trochę wpisów, ale później ktoś chyba zgłosił stronę jako manipulującą wynikami wyszukiwania (albo jakiś automat Google to zauważył) i moje strony wyleciały z zaindeksowanych wyników wyszukiwania Google i straciły przez to swoją wartość rynkową. Po tym incydencie zacząłem dawać sobie spokój z profesjonalnym pozycjonowaniem stron. Chyba na dobrze mi to wyszło.

#15 – Moja pierwsza strona www! Grota RPG! 😀

Od zawsze byłem fanem zinu Tawerna RPG, który był rozprowadzany m. in. jako bonus na płytach czasopisma CD-Action.

Pewnego pięknego dnia czasów gimbazy nie byłem w szkole przez jakieś przeziębienie. Z nudów szukałem czegoś w sieci i natrafiłem na kurs html i css. 😉 Parę dni później powstałą moja pierwsza strona WWW. Grota RPG! Najlepsza strona www o fantastyce, zawierające recenzje hitów typu Fallout 2, Gothic, czy Hereos of Might and Magic!

grotaaaaaaaaaaaaaaaaa

Jakoś po roku projekt upadł. Rekordowo jednego dnia odwiedziło stronę jakieś 70-80 osób. 😀

#16 – Wyszukiwarka hurtowni na Śląsku

Wyżej wspominałem już o wyszukiwarce hoteli. Jakoś lubiłem ten pomysł wyszukiwarek/porównywarek… Kiedyś szukałem ciekawych wolnych domen i zarejestrowałem domenę regionalną hurtownie.slask.pl. Wrzuciłem jakiś prosty CMS, którą spełniał rolę takiej machiny i zacząłem dodawać hurtownie do bazy serwisu.

Ruch był praktycznie zerowy, baza hurtowni w serwisie za mała i istniała konkurencja z duże lepszy serwisem. Kolejna klapa.

#17 – Strona z „śmiesznymi obrazkami i filmikami”

Widziałem jak na zajęciach informatyki w gimnazjum wszyscy spędzali czas na Maxior.pl.

Piękne czasy, gdy wchodziło się na maksiona, zamiast na YouTube. 😀 Stworzyłem kolejny tego typu serwis, który nigdy nie zyskał na popularności.

#18 – Katalog brzmień w Guitar Rig

Wyżej pisałem, że chciałem zbudować internetową bazę brzmień do softu mojego PODa UX2. Coś podobnego próbowałem zrobić dla programu Guitar Rig. Efekt był oczywiście taki sam jak z stroną o brzmieniach z programu POD Farm.

guitar-rgi

#19 – Gra na podstawie filmu Starship Troopers!

Starship Troopers to chyba mój ulubiony film z czasów podstawówki! 😀

Pamiętam, że nagrałem starym mikrofonem muzykę z filmu i zacząłem tworzyć (mając jakieś 10-12 lat? Nie pamiętam dokładnie) grę na podstawie tego filmu w programowanie The Games Factory.

The-Games-Factory

Gra była z widokiem z góry: strzelaliśmy do robali, zmienialiśmy bronie i można było nawet wchodzić do działek stacjonarnych! 😀 Bardzo dużo przy tym grzebałem, ale gimbo-Mateusz nawet nie pomyślał nad tym, by robić backup swojej pracy. Trochę się podłamałem, gdy padł mi dysk twardy z miesiącami mojej pracy. Zdecydowanie największa porażka czasów dzieciństwa. (╥﹏╥)

#20 – Edukacyjny clicker muzyczny. 2 produkt marki „Middle C Media”.

Zanim dotarło do mnie, że samodzielnie trudno rozwijać serię produktów, zabrałem się za 2 produkt edukacyjno-muzyczny. Miał to być clicker, w którym gramy ludkiem na scenie, gramy w coraz lepszych klubach i przy zdobywamy bonusy, gdy odpowiadamy na quizowe pytania z teorii muzyki, albo ćwiczenia słuchu.

Tutaj filmik z prototypu po paru dniach pracy:

Trochę to jeszcze rozbudowałem, ale zawiesiłem projekt po akcji mojego ebooka na PolakPotrafi. Okazało się, że lepiej skupić się aktualnie na blogowaniu i YT, a budowanie tak ambitnego projektu typu marka „Middle C Media” mogę zrealizować za parę lat, gdy będę miał więcej doświadczenia i środków do zainwestowania.

#21 – Wprowadzenie na niemiecki rynek polskiego SEO-Softu

W 2011 odezwał się do mnie właściciel pewnego polskiego oprogramowania do SEO. Chciałem pomóc mu to przetłumaczyć na język niemiecki zacząć sprzedawać na niemieckim rynku. Postawiłem stronę produktu, prosty sklepik i… sprzedałem 1 egzemplarz.

Super. Zdecydowanie nie wiedziałem wtedy jak sprzedawać w internecie.

#22 – Muzyka wolnościowa. Kolaboracja muzyków.

Był czas (okres 2007-2012), w którym byłem zapatrzony w postacie typu Martin Lechowicz (jeden z założycieli radia Kontestcja). Chciałem stowrzyć serwis www, na którym zbierałbym ludzi, którzy tworzą muzykę o charakterze wolnościowym. Takie kolaboracje muzyków: jeden nagrywa gitarę, drugi robi perkę, ktoś inny nagrywa wokal. Postawiłem stronę, napisałem do paru osób i udało się zwerbować jedną chętną osobę, która faktycznie coś nagrała. 😀 Po kolejnych maila o kolaboracj bez odpowiedzi dałem sobie spokój.

#23 – Portal o logotypach, historii znanych marek etc.

Coś co robiłem na zlecenie. Pewna firma zapłaciła mi, bym rozkręcał serwis, w którym mają pojawiać się ciekawostki na temat różnych znanych marek. Miało to służyć jako reklama dla pewnej dużej agencji interaktywnej.

Po 2 miesiącach serwis został zamknięty, bo miał słabe wyniki.

#24 – Serwis z fajnymi cytatami! 😉

Napotkaliście się pewnie na niejeden serwis, który zbiera złote cytaty i mądrości życiowe. Też kiedyś postawiłem jeden z nich. Do projektu podchodziłem z nastawieniem na łatwy zarobek (wrzucę cytaty Pana Coehlo i zarobię na reklamach, „hehe”).

Wyszła kolejna bylejakość. Wniosek: najpierw robi się coś, co jest dla kogoś przydatne i zbiera sensowny ruch. Dopiero później próbuje się to monetyzować.

#25 – Strona o gimnastyce/ćwiczeniach

Kolejny z tych projektów, które robiłem z nadzieję na łatwy i szybko zarobek (najgorsza możliwa motywacja :D). Interesowałem się trochę tym jak ćwiczyć w domu. Robiłem sobie jakieś notatki na temat ćwiczeń i te notatki udostępniałem w formie artykułów na stronie www. Oczywiście nie miałem pojęcia o tych ćwiczeniach, więc jak ktoś już na moją stronę trafił, to artykuły nie sprawiały na nim dobrego wrażenia i już na stronę nie wracał.

Strona miała całkiem fajny ruch, bo udało mi się ją pozycjonować na parę łatwych fraz związanych z gimnastyką, ale użytkownicy do strony nie wracali, bo była zwyczajnie jakościowo kiepska. Czyli jeden z niewielu moich projektów, w których promocja mi wyszła (dobre pozycje w Google), ale treść była kiepska i nie trzymała użytkownika.

#26 – Kanał YouTube z animacjami we Flashu

Bawiłem się kiedyś animacjami we Flashu i wrzucałem je pewien kanał na YouTube. Chciałem regularnie wrzucać animacje, ale na szczęście dotarło do mnie, że z rysowaniem jednak nie mam po drodze i może mam radochę z tworzenia tych animacji, ale raczej nie jest to jakość, którą ludzie chcą oglądać. 😉 Co zresztą odzwierciedlała ilość wyświetleń tych filmików.

#27 – Niemieckojęzyczny blog dla gitarzystów

Próbowałem swoich sił w prowadzeniu bloga dla gitarzystów – pisałem go po niemiecku. 😀 Trochę podszkoliłem się w pisaniu po niemiecku, ale też nic sensownego z tego nie wynikło.

#28 – Serwis z tabulatorami i nutami

Jak gracie na gitarze, to kojarzycie pewnie serwisy z akordami i tabulaturą utworów. Też jakiś czas taki próbowałem rozkręcić…

Udało mi się wbić na frazy niektórych tabulatur w topowe wyniki w Google. Jednak wszystkie tabulatory musiałem dodawać samodzielnie. Nie miałem społeczności jaką ma np. serwis Ultimate Guitar. Do tego doszedł problem wątpliwych praw autorskich: czy na pewno mogę udostępniać takie tabulatury/akordy na stronie, która zarabia dla mnie z reklam? Ostatecznie dałem sobie spokój z projektem.

#29 – Strona dla właścicieli efektu boss-gt6.

Mój multiefekt gitarowy boss-gt6. Piękna zabawka, która oferuje ogromne możliwości.

Trochę na jego temat wiedziałem i postanowiłem ruszyć z stroną www dla osób, które chcą się nauczyć jak z niego korzystać. Nagrać trochę brzmień, ustawień, poradników etc.

Uderzyłem tu chyba w za małą niszę – właścicieli tego efektu na świecie nie jest na tyle dużo, by z ruchu na takiej stronie opłacić chociaż samą domenę. 😉

boss

Jakie są najważniejsze wnioski z nieudanych projektów?

Uczymy się przez robienie czegoś. To normalne, że większość projektów nie wyjdzie, ani nie zwróci nam zainwestowanego czasu i pieniędzy. Teraz najważniejsze wnioski z tylu nieudanych przedsięwzięć:

  • Prowadzenie zbyt dużej ilości projektów jednocześnie (i to jeszcze samemu), zabija produktywność i powoduje, że tworzymy „bylejakość”, a nie jakość. 😉 Mniej projektów = lepsza jakość tych projektów = większa szansa, że projekt wypali.
  • Często trudniej „sprzedać” dany produkt niż go stworzyć.
  • Zbyt wczesna monetyzacja się nie sprawdza. W pierwszej kolejności należy stworzyć coś, co stanowi dla kogoś realną wartość i dopiero jako kolejny krok można to monetyzować (nigdy odwrotnie).
  • Rób backup swojej pracy…
  • Przed rzucaniem się na „projekt życia”, nad którym będziesz siedział rok, albo dłużej zrób MVP, które przetestujesz na realnym odbiorcy/wrzucisz na rynek.
  • Nie wstydź się nieudanych projektów (blisko 80 proc. polskich firm upada w ciągu pierwszych dwóch lat swojej działalności). Nauczysz się z nich dużo i (mam nadzieję) wyciągniesz wnioski. Krytykować Cie za to będą głównie bucowate Janusze, które nigdy nie wychodzą z żadną inicjatywą i są mocni w gadaniu, a nie w działaniu – nie warto zawracać sobie głowy ich zdaniem. Co więcej: należy się odcinać od takich osób.
  • Podejmuj amortyzowane ryzyko. Należy założyć, że dany projekt prawdopodobnie się nie uda i zawsze trzema mieć zawsze realny plan B, albo inne zabezpieczenie. Rzucanie całych swoich oszczędności/czasu w jeden projekt, to skrajnie nieodpowiedzialny ruch.

To tyle na dzisiaj. 🙂 Czasami media społecznościowe mogą dołować, gdy widzimy jak wszystkim się wszystko udaje. Trochę rzeczy mi się udało zrealizować (i oczywiście lubię się tym chwalić! :D), ale jak widzicie w tym wpisie: rzeczywistość jest taka, że większość rzeczy mi nie wypaliło. Jeśli jesteś ciekawy co aktualnie robię, to niedawno opisałem mój aktualny model biznesowy.

Have fun.

Mateusz

11 thoughts on “O projektach, które mi nie wyszły – naliczyłem 29

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *