JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;) Na blogu poruszam też tematy biznesowe.

O problemie „Siedzenia w jaskini” jako programista (i nie tylko)

Do pobrania jako podcast -> tutaj.

Kiedyś słyszałem o tym problemie w jakimś filmie na kanale od Google i stwierdziłem, że warto go poruszyć w ramach „Programisty Na Emigracji”. 🙂

O co tu chodzi?

W przypadku uczenia się czegoś jako programista, problem polega na tym, że zamiast robić małe kroki i się z nich cieszyć, łudzimy się, że „kiedyś” przysiądziemy parę tygodni po 12h na dobę z rzędu i nauczymy się np. „całej javy”. 😀 Co jest pomysłem kompletnie absurdalnym.

Co jakiś czas zauważam wpisy na Wykopie z deklaracją, że teraz całe wakacje ktoś przysiądzie i później „wyjdzie z tej jaskini” i nagle będzie ekspertem. Oczywiście zanim wejdzie do tej jaskini, to nie poświęci 30 minut, które ma teraz, bo przecież wszystko ogarnie przez te wakacje, więc po co robić coś teraz…?

cave

Pierwsze objawy

Pierwszymi objawami tego problemu jest zebranie całej masy zakładek z materiałami „na kiedyś”. Chomikujemy je i łudzimy się, że kiedyś przysiądziemy i za jednym razem „przerobimy wszystko”.

Podobnie jest z książkami. Kupujemy po 2-3 tomiska, które nigdy w całości nie przerobimy. Ale czujemy się dobrze, bo za jakiś czas zamkniemy się w jaskini i OGARNIEMY WSZYSTKO.

Mówię z doświadczenia, bo sam miałem przez długi czas te dwa objawy. 😀 Gdy miałem 17 lat kupiłem sobie od Helionu jakieś 10 książek, które miałem zamiar ogarnąć w wakacje. W praktyce może 2 z tych książek przerobiłem w całości. Resztę przekartkowałem selektywnie i za jakiś czas sprzedałem.

Rozwój to długotrwały i (z zewnątrz) nudny proces – nie to co widzimy w filmach

Sam nie wiem skąd się to bierze. Może problem pogłębiają filmy, w których widzimy bohatera, któremu się nie układa i nagle się mobilizuje, śpi 3h na dobę i przez miesiąc osiąga poziom eksperta w swojej dziedzinie. Podczas całego procesu w tle koniecznie musi grać jakaś motywująca muzyka. 😀

W rzeczywistości wygląda to inaczej. Cały proces z zewnątrz wydaje się bardzo nudny. Osoba, która jest w czymś nie dobra, nie jest dobra, bo nagle zaczęła się tego uczyć przez 12h dziennie przez parę miesięcy. Bardziej realny scenariusz, to interesowanie się temat w miarę regularnie przez parę lat i po tych paru latach… dobrze się na tym zna. Nie jest to dobry scenariusz na film, tylko nudna rzeczywistość. Dlatego wiele osób ma bardzo skrzywiony obraz na temat tego, jak zostać dobrym w jakiejś dziedzinie i nie poświęci dzisiaj (albo nawet w tym tygodniu) godziny, by zobaczyć jakiś wykład, tylko odkłada to na ten czas, kiedy w końcu się zamkną w swojej jaskini i „ogarną wszystko solidnie od podstaw”. Dla większości ten dzień nigdy nie nadchodzi.

Jak tego unikać?

Nie kupujcie więcej niż jedą, czy maksymalnie dwie książki „do przerobienia” jednoczsniee. Łatwo w wpaść w pułapkę i łudzić się, że „kupię te 5 książek i wszystko ogarnę!”.

Podobnie z artykułami i seriami tutoriali na YT. Jeśli dzisiaj nie zobaczysz pierwszego filmu z serii tutoriali, to dodanie tego do zakładek „na później” jest stratą czasu.

Należy zaakceptować, że wszystko wymaga od nas jakichś zasobów umysłowych – nierealne jest przysiąść cały dzień i przez 12 godzin rzędu się czegoś efektywnie uczyć.

Wiem, że cały tekst bardzo śmierdzi rozwojem osobistym, ale szlag mnie trafia, jak widzę ile osób mi pisze wiadomości, że „teraz chcą w końcu solidnie przysiąść” i pytają jakie 5-6 książek mają teraz kupić. Podobno ponad połowa kupionych książek nigdy nie zostanie nigdy przeczytana. W sumie dobry patent na wydawnictwo – wydawać grube tomiska, „biblie programowania”, które nigdy nie zostaną nawet otwarte, a pozostałym 50% się zwróci kasę i i tak wyjdziemy na plus ( ͡€ ͜ʖ ͡€). Nie bądźcie potencjalnymi klientami takich wydawnictw. 🙂

banerjd

 

8 thoughts on “O problemie „Siedzenia w jaskini” jako programista (i nie tylko)

  • Ania napisał(a):

    Mi najlepiej się uczy na projekcie. Jak już wpadnę na pomysł co mogę realizować, to zwykle lubię do tego wracać, więc omijam problem odkładania na później. To nie musi być nic wielkiego, ale w miarę użytecznego. Ważne jest to, żebym mogła faktycznie stwierdzić, że przybliżam się do celu, to bardzo motywuje.

    Zwykle zaczynam od kilku tutoriali z samymi podstawami, albo pobieżnie przejrzę książkę, żeby zorientować się jakie dana technologia ma możliwości. Później doczytuje to co mi akurat potrzebne. Pamiętam, że wspominałeś o tym również w którymś z filmów. To chyba najlepsza metoda nauki, a przynajmniej przyjemna 😉

  • sprae napisał(a):

    Ja mam podobny problem, tylko o nieco innej strukturze. Poprzedni język przestał mi wystarczać. Chciałbym się nauczyć kolejnego. Wybór jest ciężki i strasznie mnie to frustruje. Wybieram między Javą i C++.

    Co do głównego wątku to istnieje też jeszcze jeden problem indywidualnego nauczania. Kod ludzi samodzielnie programujących jest bardzo zwięzły, mało opisowy i działa po najmniejszej linii oporu.

    • G napisał(a):

      I to jest w 100% prawda. Osoby, które uczą się programować samotnie mają tendencję do stosowania szerokich skrótów myślowych podczas pisania kodu. Do tego najczęściej kompletny brak dokumentowania w locie. Ta tendencja pojawia się też u osób, które przez długi czas pracowały samotnie a nie w grupie. Naturalnie indywidualizują styl kodu przez co traci na czytelności dla innych programistów. Co do Twojego wyboru, to najlepszym sposobem jest określenie tego co się chce pisać i wybrać na początek najpopularniejszy język z tej dziedziny.

      • sprae napisał(a):

        Dziękuję za porady. Obydwa języki obsługują mój krąg zainteresowań. Tylko racjonalny wybór jest czasochłonny.

  • […] O tym by nie „siedzieć jaskini”. Tutaj wpis na blogu. […]

  • […] kiedyś, by nie siedzieć w jaskini, tylko konsekwentnie się rozwijać – bo uczymy się przez działanie i popełnianie […]

  • […] z których mam zamiar się tego uczyć. Opisałem ten problem kiedyś na blogu jako „siedzenie w jaskini”. Teraz przeglądam głównie jedną książkę „Eloquent JavaScript” i zerknę […]

  • Patol.pl napisał(a):

    Ja dodaję wszystko na przyszłość bo od 10 lat nonstop mnie boli, kiedyś liczyłem, że może mnie przestanie w pewnym momencie, ogólnie 4-5 lat temu ściągnąłem sobie kilkanaście gigabajtów kursów do zrobienia offline bo z netem było kiepsko i niedawno niemal wszystko wyrzuciłem bo się mocno zdezaktualizowało, ogólnie raczej nie powinienem żyć, bo nie jestem w stanie nic robić :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *