JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista na emigracji… aktualnie po emigracji. ;) Przedsiębiorca, bloger, youtuber.

Milion wyświetleń na YT – ile to sprzedało książek?

W tym tygodniu mam otrzymać od drukarni pierwszy nakład papierowej wersji mojej książki „Junior Developer„, czyli z końcem tygodnia (14 maja) zamykam przedsprzedaż papierowej wersji książki. 🙂 Z tej okazji chciałbym się podzielić paroma liczbami.

Mniej więcej roku temu wydałem „Junior Developera” jako e-booka (całość ruszyła trochę wcześniej jako crowdfunding). Niedawno kanałowi YouTube strzeliło milion wyświetleń. Okrągła liczba i pierwsza rocznica wydania e-booka: dobra okazja, by pokazać parę liczb.

Od czasu do czasu widujemy spektakularne raporty dużych blogów i kanałów YT (z milionami subów). Dzisiaj okazja zerknąć do kieszeni mniejszemu blogowi. Mój blog ma aktualnie trochę ponad pół miliona łącznych wyświetleń – kanał YT bloga trochę ponad milion – na tle innych blogów/kanałów wypada to średnio, ale myślę, że dzięki temu taki case może wydać się bardziej przyziemny. Zapraszam.

Jeszcze jedno: retrospektywa z samodzielnego wydawania książki będzie innym razem. Dzisiaj orientacyjne liczby jako ciekawostka.

„Na reklamach z YT też zarabiasz?”

Mam włączoną monetyzację filmów przez reklamy na YT, ale przy moich liczbach mógłbym to równie dobrze wyłączyć. Niedawno dołączyłem do jeden z sieci reklamowych na YT, ale też nie zrobiło to dużej różnicy – chciałbym o tym tylko wspomnieć tylko jako ciekawostce. Powszechnie mówi się, że z miliona wyświetleń na YT otrzymuje się w polskich warunkach około 1000zł. Ta orientacyjne liczba u mnie się zgadza. Z miliona wyświetleń wpadło z reklam na YT (AdSense) niecałe 1000zł. 9 stówek z groszami – ot taka liczba jako kontekst. Od niedawno zarabiam również na materiałach sponsorowanych, ale to inny temat, który dopiero zaczynam poznawać – może innym razem o tym coś wspomnę.

Liczby

w rok sprzedało się około 1600 książek. Z tego trochę ponad 1300 to e-booki, reszta to wersja papierowa – należy pamiętać, że wersja papierowa w przedsprzedaży dostępna jest dopiero od połowy lutego tego roku, a e-book dostępny był już rok – aktualnie wychodzi mi, że sprzedaje się podobna liczba e-booków i książek papierowych (chociaż e-booków schodzi nadal minimalnie więcej).

Całość wygenerowała przez rok około 62 500zł przychodu. Pamiętajmy, że przychód, to nie dochód. Trochę więcej niż 1/3 tej kwoty zjadają podatki i inne koszty – druk pierwszego nakładu fizycznej książki, redakcja/korekta, przygotowanie do druku etc. Więcej szczegółów podam w retrospektywie z samodzielnego wydawania książki. Na razie chciałem to podać jako kontekst:

  • Milion wyświetleń na YouTube (aktualnie 13 841 subskrypcji).
  • Pół miliona wyświetleń bloga (3842 polubień na FB).
  • Około 62 500zł przychodu z samodzielnie wydanej książki (początkowo tylko e-book).
  • Z tym samym zasięgiem reklama AdSense na YT wygenerowała niecałe 1000zł przychodu.

Myślę, że takie porówanie daje do myślenia. Własne produkty zarabiają zdecydowanie lepiej od reklam.

Trochę nietypowy model biznesowy – książka jako dobrowolne wsparcie

By lepiej zrozumieć ten case: książka nie jest u mnie traktowana jako typowy produkt, który ma wygenerować maksymalne zyski. Traktuję to jako dobrowolne wsparcie mojej działalności. Gdy kogoś nie stać na wsparcie, a myśli, że książka mu się przyda, to z piractwem nie walczę. Na życzenie, gdy ktoś wspomni, że jest w kiepskiej sytuacji finansowej (i gdy nie pominę przez przypadek takiego maila – czasami się to niestety zdarza 🙁 dużo wiadomości przychodzi) często sam wysyłam pdf-a książki za darmo.

Odnośnie samego piractwa: zamieściłem w książce taką informację:

Nagrałem też Vloga na temat piractwa mojej książki:

Traktuję książkę jako alternatywę dla serwisów typu Patronite.

Wydaję samodzielnie, więc kupujący ma pewność, że wparcia trafia bezpośrednio do mnie, a w zamian za wsparcie coś otrzymuje – w tym przypadku książkę lub e-booka. Książkę sprzedaję za trochę więcej, niż rynkowa cena książki o podobnej zawartości (171 stron  A5 – około 2 do 3h czytania – zależy jak szybko ktoś czyta i czy robi ćwiczenia – za 39zł w przedsprzedaży) – jest to dodatek do bloga/YT, a nie osobny produkt, który leży na półce w Empiku. Wspominałem o tym modelu również w tym krótki vlogu:

To tyle. 🙂

Mam nadzieję, że dla innych osób, które robią coś w internecie taki case może okazać się przydatny. Na tle innych blogerów, czy dużych kanałów na YT te liczby mogą wydać się śmiesznie małe, ale chciałem się nimi tutaj podzielić i być transparentny wobec moich widzów i czytelników.

Przy okazji: przedsprzedaż trwa jeszcze ten tydzień (do 14 maja) – jak ktoś chce się skusić na książkę z autografem (i przy okazji kupić trochę taniej), to jeszcze jest okazja. 😉

Na pewno będę starał się niedługo optymalizować wiele rzeczy związanych z moim zasięgiem. Na razie skupiałem się głównie na tym, by tworzyć regularnie treść i wydać swój pierwszy fizyczny produkt premium (krótka książka). Następnym krokiem będzie optymalizacja tego co udało się zbudować. Więcej o moim planie biznesowym możecie przeczytać w posumowaniu roku 2016.

Have fun.

Mateusz


5 thoughts on “Milion wyświetleń na YT – ile to sprzedało książek?

  • Kuba napisał(a):

    Nie jasne dla mnie jest w sklepie internetowym czy aktualny ebook w sprzedaży został uzupełniony o dodatkowe informacje z tego linka: http://javadevmatt.shoplo.com/kolekcja/frontpage/przedsprzedaz-ksiazki-junior-developer „Jaka nowa treść pojawiła się od pierwszego wydania ebooka?”
    Czy powstanie drugie wydanie ebooka czy obecny ebook w sprzedaży zawiera te dodatkowe informacje?
    Pozdrawiam

    • JavaDevMatt napisał(a):

      Po kupieniu otrzymuje się od razu pierwsze wydanie, a na ten sam e-mail zostanie później wysłane (gdy skończę przeróbkę na formaty mobilne) drugie wydanie e-booka (z tą nową treścią).

  • vigl napisał(a):

    Cześć.
    Stawiasz na transparentność, a nigdzie nie jest wyjaśnione dlaczego za 170-cio stronnicową książkę kasujesz 39/49 PLN? Nie uważasz, że to nieadekwatna cena w stosunku do tej objętości? Książki w naszym kraju już są za drogie i (międzyinnymi) przez to ludzie niechętnie je kupują, a Ty pokazujesz, jak z powodzeniem udało Ci się zarobić na wcale nie taniej, cienkiej książce (oczywiście, dla Ciebie jako autora i wydawcy należą się wyłącznie gratulacje sukcesu, but still…)
    Ponadto – podobnie jak w przypadku M. Szafrańskiego – nie rozumiem podejścia, w którym wystawiasz e-book za tą samą cenę co papier. (U Ciebie jest to dodatkowo ogromna niekonsekwencja działania i, szczerze mówiąc, niesprawiedliwe podejście do czytelnika, bo przecież zdarza Ci się rozsyłać e-booki za 40 PLN zupełnie za darmo, a dodatkowo przyklaskujesz piractwu!)
    Naprawdę nie chcę być złośliwy. Po prostu wpadłem na Twojego (sympatycznego, nie przeczę) bloga i jestem zaciekawiony – i zaskoczony 😉 – skalą sukcesu Twojego modelu biznesowego.
    Pozdrawiam i będę wdzięczny za odpowiedź.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *