JavaDevMatt.pl – Mateusz Kupilas

Programista, przedsiębiorca, game designer, bloger.

Jak pracować z domu i nie oszaleć?

Pytanie, które się przewija w komentarzach to praca w domu. Jak pracować wydajnie z domu i nie oszaleć? Zapraszam do nowego wpisu lub filmu na YT – co kto lubi. 🙂

Mam trochę doświadczenia z pracą z domu. Pracowałem kiedyś już ponad 2 lata z domu, gdy miałem działalność w akademickim inkubatorze przedsiębiorczości. Następnie pracowałem ponad 3 lata w biurach (dla kogoś). Aktualnie wróciłem do pracy z domu, ale planuję niedługo wynająć jakieś małe biuro, bo na dłuższą metę nie chcę pracować z domu. Osobne miejsce na pracę zawodową i odpoczynek docenia się dopiero, gdy przepracowało się jakiś czas z domu. 🙂 Jednak przez ten czas pracy z domu nabrałem trochę doświadczenia, które mogę teraz wypisać.

To nie dla każdego – potrzeba sporo samodyscypliny

Trzeba być specyficznym typem człowieka, by efektywnie pracować z domu. Zdecydowanie nie jest to coś dla każdego. Wiele osób może się bardzo nudzić i tracić ogromną ilość czasu na oglądanie filmów, czy granie w gry – jednak wymaga to sporo samodyscypliny.

man-at-work-square-300px

Istnieje parę rzeczy, które warto wprowadzić, by ułatwić nam taką pracę.

Oddzielenie miejsca pracy

W idealnym przypadku można poświęcić osobny pokój na domowe biuro. Gdy mamy taki osobny pokój do pracy, to znacznie łatwiej oddzielić życie prywatne od pracy. Jednak gdy nie mam tego komfortu, to można zastosować parę innych sztuczek.

Osobne biurko do pracy, osobne do rzeczy prywatnych. Nie jest to tak dobrym rozwiązaniem jak pokój do pracy, ale pomaga mentalnie oddzielić kiedy mamy czas wolny, a kiedy tylko pracujemy. Może to być też osobny komputer. Na jednym mamy gry i zakładki do steamingów seriali… a na drugi tylko narzędzia do pracy.

Nim więcej takich małych rzeczy od siebie oddzielimy, tym lepiej dla naszego zdrowia psychicznego. 😉

Załóż buty

Czytałem, że część osób zakłada koszulę i krawat, gdy pracują z domu. Pomaga im to poczuć się, że są „w pracy” i pracować wydajniej.

Kiedyś kolega mi podpowiedział, że gdy czuje się niewydajne podczas pracy w domu… to zakłada buty.

boots-300px

Wypróbowałem to i faktycznie działa… nie jest tak, że cały czas pracuję w domu w butach. Gdy czuję, że aktualnie jest słabo z moją wydajnością, często uciekam na jakiś film na YT etc… to zakładam buty i moja wydajność wzrasta. Wiem, że brzmi to głupio, ale pomaga. Rozmawiałem o tym z paroma osobami i każdemu kto to testował… to pomaga.

Strzelam, że ma to do czynienia z tym, że w biurze prawie zawsze pracowałem w butach, a w domu chodzę w skarpetach. Dzięki temu po założeniu w domu butów, jakoś łatwiej przestawić mi się mentalnie na tryb pracy.

Rutyna – bardzo ważna rano

Poranna rutyna to najważniejszy element wydajnej pracy w domu. Gdy coś jest dla na rutyną/nawykiem, to nie musimy o tym myśleć. Robimy to automatycznie.

Dlatego warto wypracować sobie poranną rutynę, od której zaczynamy nasz dzień pracy. Może to być wstanie o określonej godzinie, prysznic, śniadanie i 10 minut planowania dnia pracy. Po planowaniu poświecenie godziny na pierwsze zadanie. Później jest już z górki – najtrudniej zacząć.

Gdy danego dnia trochę dłużej pośpimy (w końcu nikt na nas nie krzyczy), to łatwo uznać, że ten dzień i tak już nie będzie wydajny… i całkowicie sobie odpuścić i spędzić dzień na oglądaniu seriali i graniu. Jeśli świadomie zdecydujemy, że robimy sobie dzień wolny, to jest to ok, ale jeśli mieliśmy zamiar pracować, a spędziliśmy dzień nieproduktywnie… to będziemy mieli wrażenie, że ani nie odpoczęliśmy, ani nie pracowaliśmy. Takie dni są najgorsze. Unikamy ich przez trzymanie się wypracowanej rutyny.

Rutyna jest najważniejsza rano. Gdy przepracujemy parę godzin wydajnie, to później jest łatwiej.

Planowanie zadań z przydzielonymi priorytetami

W przypadku porannej rutyny wspomniałem o planowaniu dnia pracy. Zadań ciągle będzie za dużo, a dnia za mało – nie da się przedłużyć dnia. Da się natomiast przydzielić zadaniom priorytety.

ZAWSZE podczas planowania zadań powinniśmy przydzielić jakiemuś zadaniu priorytet. Co jest najważniejsze i musi zostać zrobione w pierwszej kolejności. Należy pamiętać, że możemy pracować tylko nad jedną rzeczą jednocześnie. Wszystko inne, to tylko oszukiwanie samego siebie.

Zaplanowane przerwy

Nie jesteśmy maszynami. Kuszące jest, by spróbować „zrobić wszystko” i mieć resztę dnia wolne. Może się to sprawdzić przez parę dni, albo tygodni, ale po jakimś czasie prowadzi to tylko do wypalenia. Należy planować przerwy.

suitupandwalkout-300px

U mnie pierwsza przerwa jest po około 2,5 – 3 godzinach pracy. Mógłbym pracować z rzędu więcej godzin (i czasami to robię, jeśli coś mnie wciągnie), jednak w przypadku większości dni robię sobie przerwę, podczas której robię sobie mały spacer, czasami robię zakupy – ważne jeśli pracujemy z domu – wyjście z mieszkania podczas przerwy pomaga, by „nie oszaleć” 😉 radziłbym unikać przerw typu oglądanie filmów na YouTube.

Bonusowy trik na pisanie trudnych maili

Jedną rzeczą, którą wiecznie odkładałem, to pisanie trudnych maili. Maile do klienta z wyceną, mail do doradcy podatkowego z jakimiś papierami. Nie wyobrażam sobie, jak można z tego czerpać przyjemność. 😉 To coś co musimy robić i trzeba to przeboleć.

Bałem się często, że wyślę takiego długiego maila zanim skończę go pisać – że nacisnę przypadkowo „wyślij” zanim skończę pisać. Może jeszcze ktoś tak ma.

Co bardzo pomogło: pisanie takich maili w notatniku (dowolnym edytorze tekstowym) i późniejsze przekopiowanie ich do klienta mailowego. Jakoś powoduje to, że mam teraz tyle stresu podczas pisania takich maili.

Warto zerknąć na mój starszy wpis

Na początku roku napisałem wpis o tym, co robiłem podczas pierwszego miesiąca pracy dla siebie i opisałem parę trików organizacji pracy. Warto to przeczytać jako uzupełnienie wpisu. 🙂

Pierwszy miesiąc pracy dla siebie + parę trików jak organizuję codzienną pracę

banerjd

6 thoughts on “Jak pracować z domu i nie oszaleć?

  • Patryk napisał(a):

    To nie jest takie łatwe jak się wydaje, zwłaszcza gdy ktoś co chwile lata na około i nie daje nam się skupić tylko „Może pomożesz zamiast siedzieć?”. Potrafi to zdenerwować.

  • overdriven napisał(a):

    Wszystko zależy od sytuacji.
    Jak ktoś ma np. dojeżdżać 2h do pracy, w której wszyscy się kiszą w tzw. open office w hałasie za plecami i trzeba odsiedzieć swoje czy się ma coś do zrobienia czy nie, to faktycznie praca zdalna może być lepsza.

    Osobiście jednak jestem zdecydowanym przeciwnikiem pracy w domu, widzę same wady: nieustanna walka z motywacją, pomieszanie życia prywatnego z pracą, postępująca aspołeczność i…otyłość (można nie uprawiać sportu, ale do biura jeździć rowerem), pogorszony kontakt z teamem, brak pomocy/wolniejszy rozwój – na szczęście nasza branża to raj dla samouków, ale mimo wszystko bez konsultacji można pogłębiać złe nawyki.

    Podsumowując, dla mnie ideał to praca w biurze bez butów 😉

  • overdriven napisał(a):

    Ale to jestem ja – już nawet w szkole notorycznie zbierałem lufy za brak zadań domowych, od samego początku nienawidziłem pracy w domu 😉 są i tacy co żyją pracą 24/7 i wysyłają maile o 23 w sobotę…

  • Kaczus napisał(a):

    Czyli ten problem wystepował nie tylko u mnie 🙂 Fakt oddzielanie fizyczne domu od pracy pozwala lepiej pracować i lepiej wypoczywac po pracy (a co zabawniejsze jak pracuje się w biurze, to elementy przypominające dom, potrafią poprawić komfort pracy 🙂 Jednak człowiek to dziwna istota 🙂

  • […] z domu jest na dłuższą metę bardzo męcząca. Wrzuciłem kiedyś na ten temat wpis: jak pracować z domu i nie oszaleć. Na szczęście nie będzie to dłużej konieczne! Od nowego roku mam małe biuro w Tarnowskich […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *